Juan Ignacio Entrecanales - wiceprezes Acciona i szef Necso:
W
Hiszpanii było bardzo podobnie, media próbowały prognozować jak będzie, czy dużo
się zmieni, jak szybko, czy ceny będą wyższe itd. Jednak ani nasza firma ani
pozostali deweloperzy jakoś specjalnie nie przygotowywały się do wstąpienia do
Unii. Wszyscy spokojnie czekaliśmy. Z perspektywy biznesu liczyliśmy, że
sytuacja na pewno będzie się polepszała. I tak też się stało.
Przystąpienie
do UE dało firmom „biznesową” pewność siebie. Potencjalnym partnerom natomiast
inne spojrzenie na Hiszpanię, jako kraj o właściwym poziomie usług i
zaangażowania. Wracając do tej „pewności siebie” – opiera się ona na trzech
podstawowych aspektach: po pierwsze rynek pracy stał się bardziej kontrolowany
(zaczęła zmniejszać się szara strefa zatrudniania), co dało możliwość lepszego
nim zarządzania, po drugie- oprocentowanie pożyczek zostało zbalansowane. Ok. 15
lat temu (przed wejściem do UE) oprocentowanie kredytów przekraczało nawet 15% -
po wejściu do UE stopniowa spadło i aktualnie znajduje się na poziomie 3%. Po
trzecie, oczywiście ceny wzrastały, niemniej jednak powoli, nie skoczyły od
razu. Wzrost ten obserwuje się do tej pory. Na szczęście rosły też zarobki
klientów, a raczej dochody gospodarstw domowych, między innymi dzięki temu, że
kobiety intensywnie dołączyły do rynku pracy.
Czy sytuacja po wejściu
Hiszpanii do UE rozwinęła się wg Waszych oczekiwań?
Luis Carlos Cuevas -
dyrektor zarządzający:
Spodziewaliśmy się, że się polepszy, ale
rzeczywistość przekroczyła nasze oczekiwania… Dzięki funduszom europejskim
poprawiła się infrastruktura w kraju, poprawiła się jakość dróg i całej
komunikacji, budowano dodatkowe lotniska, drogi, porty to wszystko wpłynęło
bezpośrednio i pośrednio na wzrost zainteresowania nieruchomościami w Hiszpanii.
Dzięki tym zamianom, do tej pory nieatrakcyjnie lokalizacje zyskały np. poprzez
lepszy dojazd. Należy tu również wspomnieć o jeszcze jednym ważnym aspekcie
wejścia Hiszpanii do UE – jedna waluta i związana z tym prostą wymiana.
Podsumowując: ogólnie lepsza sytuacja kraju, wyższe zarobki i jednolity
waluta spowodowały, że reszta Europy zaczęła patrzeć na Hiszpanię z większym
zaufaniem.
Wspominali Panowie, że ceny mieszkań po wejściu Hiszpanii rosły,
jak to wyglądało?
Javier Lopez Torres - dyrektor do spraw rozwoju:
Tak,
ceny mieszkań zaczęły się zmieniać. Tendencja wzrostu była zauważalna.
Obserwujemy ją nadal. Wzrost ten jednak nie był wysoki zaraz na początku, ale
stały i umiarkowany. W ostatnich czterech latach wygląda to następująco: w roku
2001 wzrost był na poziomie 15%, w 2002 +20%, 2003 +17%, w tym roku przewiduje
się, że średnio ceny wzrosną o 10%.
A jak obecnie wygląda rynek mieszkaniowy
w Hiszpanii?
Juan Ignacio Entrecanales:
W 2000 roku oddano do użytku 500
tys. mieszkań o średniej powierzchni 95 m2, dla porównania w roku wejścia
Hiszpanii do Unii tych mieszkań było tylko 200 tys. Rok 2003 to liczba 550 tys.
oddanych lokali mieszkalnych. Uważa się, że od tego roku rynek będzie się
stabilizował, a liczba oddanych mieszkań będzie oscylować na poziomie 400 tys.
Trzeba jednak podkreślić, że 100 tys. z podanej wcześniej liczby to drugie domy
( w Hiszpanii bardzo popularne stało się posiadanie drugiego, letniskowego domu
na wybrzeżu), a klientami w tym segmencie są w 50% Hiszpanie i w 50%
obcokrajowcy.
Źródło: Portal Real Estate.