Chętni na domy w ciepłym kraju
Rzeczpospolita Marcin Zwierzchowski 11-12-2007

Polacy coraz chętniej kupują domy za granicą.
Wartość rynku będzie rosła o przynajmniej 5 proc. rocznie – twierdzą pośrednicy
Gdy przed 12 laty zaczynaliśmy działalność od ofert z rynku
hiszpańskiego, Polacy kupowali tam nieruchomości wyłącznie jako
inwestycje – wspomina Jacek Szyc, właściciel firmy Carisma. – W
ostatnich dwóch latach to samo dzieje się z Bułgarią. A większość
kupowanych w Hiszpanii mieszkań ma być obecnie tzw. drugim domem.
Właściciele kilka razy do roku jeżdżą tam, przez resztę czasu wynajmują
– dodaje. Z wynajęcia są w stanie spłacić większą część rat kredytu
zaciągniętego w Hiszpanii.
– Mieszkanie w Hiszpanii, daleko od morza, to minimum 100 tys. euro. Za
250 tys. można już kupić świetnie położony, wykończony i wyposażony
lokal 50 – 60-metrowy. Ale mamy i takie za 4 mln euro – zachęca
Waldemar Oleksiak, analityk Emmerson. Jego firma w tym roku otworzyła w
Hiszpanii biuro. Oleksiak twierdzi, że choć powoli, rynek będzie stale
rósł. Dodaje, że coraz częściej zamożni Polacy kupują domy w Hiszpanii
z myślą o emeryturze.
– U nas 95 proc. sprzedaży to Bułgaria – mówi Krzysztof Florek, szef
działu marketingu LifeHouse International. – Dominują oferty z rynku
pierwotnego, traktowane najczęściej jako inwestycje. Ceny wahają się od
30 – 40 tys. euro na wybrzeżu, do ponad 50 tys. euro w Sofii –
wymienia. Według pośredników w ostatnich dwóch latach Polacy kupują w
Bułgarii ok. 2 tys. mieszkań rocznie. W Hiszpanii ok. 300 – 500. Jako
trzeci najpopularniejszy kraj coraz częściej wymieniają Chorwację.
Zdaniem Szyca najwyżej 30 proc. transakcji przechodzi przez polskich
pośredników, których w ostatnich latach szybko przybywa. Coraz więcej
jest też egzotycznych ofert, jak Dubaj. – Sporo klientów pyta o ten
emirat, ale nie było jeszcze transakcji. Ceny zaczynają się od 70 – 80
tys. euro – mówi Florek.
Według eksperta LifeHouse International rynek zagranicznych zakupów
będzie rósł kilka procent rocznie. – Już teraz bacznie obserwujemy, co
się dzieje w mniejszych miastach Czech i Słowacji – zdradza.
Rzeczpospolita